Menu

"Niepokonany" - spotkanie z Mirosławem Litką Wyróżniony

W środę 4 stycznia 2017 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie z Mirosławem Litką. Wieloletni pracownik naszej biblioteki promował swój pierwszy tomik wierszy pt. "Niepokonany". Sala była po brzegi wypełniona rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami oraz sympatykami twórczości pana Mirka. Autor wzruszył wiele osób recytując wiersz "Los", w którym zawarł historię swojego życia i choroby. Oprócz wzruszających momentów było również sporo uśmiechów, gdy pan Mirek razem z współprowadzącym spotkanie Wojciechem Kirzeniewskim wspominali wesołe historie związane z pisaniem wierszy. Jedną z przytoczonych anegdot była historia o tym jak pan Mirek zaczął pisać. Opowiedział, że pewnego dnia upadł na głowę i od tego momentu ciągle przychodzą mu do głowy pomysły na nowe wiesze. Spotkanie przebiegało w bardzo rodzinnej atmosferze, dlatego nie mogło zabraknąć wystąpienia rodziny pana Mirka. Wiersz pt. "Dziadek" został wyrecytowany przez Michała i Bartka - wnuków autora tomiku. Swoje interpretacje wierszy przygotowały także przedstawicielki Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Po oficjalnych podziękowaniach i gratulacjach od przedstawicieli władz oraz zaprzyjaźnionych instytucji nadszedł czas na podpisywanie książek. Długa kolejka ustawiła się, by złożyć gratulacje, zdobyć dedykację w zakupionej książce oraz zamienić kilka słów z autorem. Tomik "Niepokonany" można było otrzymać skaładając dobrowolną cegiełkę na pokrycie kosztów rehabilitacji pana Mirosława.

Przedstawiamy jednen z wierszy z tomiku "Niepokonany".

Los

Gdy dwadzieścia pięć lat miałem
Na SM zachorowałem
Jakieś fatum mnie dopada
Panie Boże jakaś rada?

Do tej pory dobrze było
Teraz wszystko się skończyło
Strach, panika, wizje czarne
Życie czeka mnie tu marne

Jak to będzie, myślę sobie
Nie wiem nic o tej chorobie
Moja żona, dzieci, praca
Wszystko w zgliszcza się obraca

Lecz istnieje równowaga
Gdy jest strach jest też odwaga
Gdy po nocy wstaje dzień
Budzi się nadziei cień

Że nie jestem przecież sam
Że wspaniałą żonę mam
Że mam dzieci i rodzinę
Odbuduję tę ruinę

I gdy spotyka mnie zły los
Kiedy życie zada cios
Siłę i odwagę mam
Bo nie jestem przecież sam
 

Powrót na górę